Wystawa: „Podkarpackie ślady Cybisów”. Hanna Rudzka-Cybisowa, Jan Cybis w Wiśniowej.
Termin wystawy: 23 kwietnia – 16 maja 2021 r.
Wirtualne spotkanie na wystawie: 23 kwietnia 2021 r., godzina 18:00 (transmisja poniżej)
Hanna Rudzka-Cybisowa i Jan Cybis w Wiśniowej
Majątek w Wiśniowej wszedł w posiadanie rodziny Mycielskich w 1867 roku za sprawą Franciszka Mycielskiego (1832-1901). Ten przybyły z Wielkopolski prawnik i działacz społeczny, uczestnik licznych podróży do Włoch i Francji, od początku prężnie zabiegał o rozwój gospodarczy i ekonomiczny majątku. Z racji licznych kontaktów i przyjaźni, które łączyły Franciszka i jego żonę Walerię z Tarnowskich Mycielską (1830-1914) z przedstawicielami nauki i sztuki, wiśniowska siedziba rodu stała się znaczącym na Podkarpaciu ośrodkiem skupiającym ówczesną intelektualną i artystyczną elitę. Dwór w Wiśniowej pełen był dzieł sztuki, zabytkowych mebli, posiadał imponującą bibliotekę. Wzorem tradycji polskiego ziemiaństwa wszyscy członkowie rodziny od dziecka uczyli się języka francuskiego. Z zainteresowaniem śledzono nowiny ze świata muzyki, malarstwa, literatury.
Humanistyczne zainteresowania Franciszka i intelektualny rys mieszkańców Wiśniowej kontynuowały kolejne pokolenia Mycielskich. Syn pierwszych właścicieli wiśniowskiego majątku Jerzy (1856-1928) był znanym kolekcjonerem i historykiem sztuki. Swoimi cennymi zbiorami wzbogacił kolekcje Muzeum Narodowego w Krakowie, Zakładu Historii Sztuki UJ i Wawelu. Wiśniowski majątek stale odwiedzali przedstawiciele artystycznego świata, m.in. Tadeusz Stryjeński, Józef Mehoffer, Wojciech Weiss, Alfons Karpiński, Juliusz Kossak. To właśnie dąb rosnący w parku dworskim ozdobił banknot 100-złotowy z 1932 r. - według projektu Mehoffera. W 1926 r. po śmierci ojca, Jan Zygmunt Mycielski (1901-1972) zrezygnował z kariery w Ministerstwie Sprawiedliwości w Warszawie i przejął w zarządzanie dobra wiśniowskie, stając się jednocześnie ostatnim właścicielem majątku. Będąc prawnikiem, absolwentem Wydziału Prawa UJ, posiadał również wykształcenie artystyczne. Studiował malarstwo na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Wojciecha Weissa. Jego żona Helena z Balów Mycielska także ukończyła krakowską akademię studiując pod kierunkiem Felicjana Kowarskiego, Władysława Jarockiego i Wojciecha Weissa. Małżeństwo Mycielskich, dzieląc artystyczne zainteresowania, zainicjowało kulturalne i artystyczne życie Wiśniowej, tworząc w majątku letnią „przystań” dla artystów. Zaprzyjaźnieni z właścicielami twórcy znaleźli w dobrach swoich gospodarzy atrakcyjne plenery, niczym nieskrępowaną swobodę, miejsce do pracy i przede wszystkim intelektualną atmosferę, sprzyjającą rozmowom i wymianie doświadczeń. Józef Czapski po swoim pobycie w majątku zanotował w Księdze Gości: „Taka temperatura intelektualna i malarska jest w tym domu, że wyjeżdżam z Katzenjammerem jak po kilku dniach duchowego pijaństwa”.
W latach 30-tych uczestnicząc w letnich plenerach, artystycznych rezydencjach przewinęli się przez Wiśniową czołowi polscy artyści: Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, Alfons Karpiński, Zbigniew Pronaszko, Czesław Rzepiński. Silną reprezentacją w majątku Mycielskich stanowili artyści związani z kolorystycznym nurtem malarstwa polskiego, członkowie Komitetu Paryskiego. Spośród „kapistów” stałymi gośćmi Wiśniowej byli: Józef Czapski, Seweryn Boraczok, Józef Jarema, Hanna Rudzka-Cybisowa i Jan Cybis. Drogi Mycielskich i wspomnianych artystów skrzyżowały się po raz pierwszy w czasie studiów w krakowskiej ASP. Brat zarządcy majątku Zygmunt Mycielski (późniejszy krytyk muzyczny i kompozytor) w czasie swojej edukacji w paryskiej Ecole Normale de Musique, utrzymywał również bliskie kontakty z przebywającymi w tym czasie w Paryżu „kapistami”. Przyjaźnie zawiązane w latach 20-tych między Mycielskimi a środowiskiem artystycznym przetrwały kilka dziesięcioleci. Wiśniowa z racji stale przebywających w niej malarzy, zyskała miano „Barbizonu Wiśniowskiego” (w nawiązaniu do kolonii artystycznej w Barbizon koło Fontainebleau). Szczególnie upodobali sobie to miejsce Hanna Rudzka-Cybisowa i Jan Cybis. Zaraz po swoim powrocie z Paryża zaczęli regularnie odwiedzać Wiśniową, spędzając w niej wiele letnich miesięcy między 1932 a 1939 rokiem. Liczne zachowane z tego okresu prace artystów z wiśniowskimi motywami potwierdzają, iż pobyty u Mycielskich okazały się być niezwykle płodnymi. Wiśniowa była też częstym motywem powracającym w późniejszych wspomnieniach Cybisów. Humorystyczna notatka z Księgi Gości autorstwa Zygmunta Mycielskiego informuje: „Pytasz, co malarze tu robią? Powiem ci, że jednak, pomimo lata i pięknej pogody, malują. Bywały dnie, że w każdym krzaku siedział malarz. Tu Jan Cybis, mrukliwy i pozornie gniewny, tu Rudzka, pozornie uprzejma, a w gruncie rzeczy wściekła, że w ogóle ktoś chodzi po świecie, gdy ona maluje.” Wybuch II wojny światowej zastał Cybisów w Wiśniowej. Tutaj też ich życiowe drogi ostatecznie się rozeszły. Hanna wraz z Heleną Mycielską wyjechały w stronę Lwowa sądząc, że tam będą bezpieczne. Jan Cybis, który w Wiśniowej otrzymał powołanie do wojska, wyruszył stąd na poszukiwanie swojej jednostki. Po dotarciu do Krzemieńca związał się z malarką Heleną Zarembianką.
Obrazy powstałe w majątku Mycielskich są dokumentem ich wspólnej malarskiej przygody. Artystyczny tandem, po okresie paryskich sukcesów, cieszący się uznaniem i zasłużoną sławą, właśnie w Barbizonie Wiśniowskim spędził swoje najszczęśliwsze, wspólne chwile.
Grzegorz Stefański
Jan Cybis (1897-1972)
„Dzieło sztuki istnieje samo w sobie. Malując z natury chcemy stworzyć płótno, które by odpowiadało naszemu przeżyciu malarskiemu wobec tej natury, więc nie żeby było dokumentem podobieństwa, ale żeby dało grę stosunków i działań plastycznych, na których koncepcję nas ta natura naprowadza.”
Jan Cybis
Urodził się we Wróblinie na Śląsku Opolskim jako Johann Cibis. We Wrocławiu rozpoczął studia najpierw na wydziale prawa, później na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych i Przemysłu Artystycznego. W tym czasie ogromny wpływ na kształtowanie się artystycznej postawy Cybisa miał jego profesor Otto Mueller, wybitny niemiecki artysta związany z ekspresjonistycznym nurtem niemieckiego malarstwa, członek ugrupowania „Die Brücke” zrzeszającego niemieckich artystów ekspresjonistów. Z późniejszych zapisków i wypowiedzi Cybisa wynika, iż Muellera darzył dozgonnym szacunkiem i uznaniem. Być może ta młodzieńcza fascynacja ukształtowała, tak właściwy dla twórczości Cybisa, ekspresyjny charakter jego prac. W roku 1921 artysta przeniósł się na stałe do Krakowa, gdzie zdał egzamin do Akademii Sztuk Pięknych i rozpoczął studia, początkowo w pracowni Józefa Mehoffera. Ostatecznie jednak wybrał pracownię Józefa Pankiewicza, który to po kilkuletniej przerwie w pracy pedagogicznej i pobycie za granicą, gdzie odnosił spore sukcesy, powrócił do Krakowa. Pankiewicz przywiózł ze sobą nowe spojrzenie na malarstwo ukształtowane poprzez środowiska artystyczne Hiszpanii i Francji. Profesor jawił się młodym studentom jako ten, który wnosił do sztuki polskiej powiew świeżości, pozostając w opozycji do uznanych i cenionych w kraju autorytetów. Szybko okazało się, iż pracownia Pankiewicza zgromadziła spore grono młodych, buntowniczych i zdecydowanie odcinających się od tradycji polskiego malarstwa studentów. W grupie tej obok Cybisa znaleźli się m.in. Józef Czapski, Piotr Potworowski, Józef Jarema, Hanna Rudzka, Artur Nacht, Zygmunt Waliszewski - jak się po latach okazało, najwybitniejsi polscy artyści.
W 1924 roku Jan Cybis stanął na ślubnym kobiercu z Hanną Rudzką. Odtąd ich życiowe i artystyczne drogi splatały się w nierozłączną całość, aż do rozstania pary w roku 1939. Dwa miesiące po ślubie małżeństwo Cybisów wyjechało do Paryża wraz z grupą studentów tworzących Komitet Paryski (nazywanych żartobliwie „kapistami” - od skrótu K.P.). Pobyt we Francji miał być w założeniu 3-miesięcznym okresem studiów w paryskiej filii akademii, który ostatecznie przerodził się w pobyt siedmioletni. Paryż, który uchodził za stolicę światowej sztuki, przyciągał wszystkich żądnych nowatorstwa i awangardowej odkrywczości. Bezpośredni kontakt z dziełami dostępnymi w paryskich muzeach i galeriach miał również zastąpić kapistom kiepskiej jakości reprodukcje, na jakie skazani byli w ojczyźnie. Od początku istnienia Komitetu Paryskiego Jan Cybis przyjął pozycję lidera ugrupowania i jego głównego teoretyka. Spośród wszystkich kapistów posiadał największe doświadczenie i przygotowanie teoretyczne. Jako jedyny z grupy, obok Waliszewskiego, miał okazję zwiedzać wcześniej wielkie europejskie galerie. Ponadto, cechowała go bezkompromisowość, niezwykła determinacja i ukształtowana mocno artystyczna świadomość, co na tle nie dość jeszcze doświadczonych kolegów i koleżanek czyniło z niego naturalnego przywódcę. W okresie paryskim Cybis uległ, podobnie jak pozostali kapiści, wpływom koloryzmu, szczególnie w wydaniu zaprzyjaźnionego z Pankiewiczem Pierre’a Bonnarda. Jak wspominał po latach Józef Czapski: „Pojechaliśmy do Paryża odkrywać Cezanne’a, a spotkaliśmy Bonnarda”. Artystyczne fascynacje Cybisa nie ograniczały się tylko do współczesnej mu awangardy. Bardzo cenił sobie wielkich klasyków malarstwa: Rafaela, El-Greca, Courbeta. We wspomnieniach kolegów przewija się anegdota powielana w kilku różnych wersjach, jakoby Cybis nie mogąc się doczekać wyjazdu do Paryża mówił: „Po przyjeździe założę swoje nowe lakierki i pójdę oglądać Poussina”. Historia ta pokazuje, iż to malarstwo kolorystyczne wszystkich epok było głównym źródłem inspiracji i fascynacji Jana Kapisty (jak z czasem zaczęto nazywać Cybisa). Okres paryski to czas wytężonej pracy, pogłębiania i precyzowania własnej refleksji dotyczącej istoty sztuki. Był to także okres pierwszych znaczących sukcesów. W 1929 roku ambasador Polski i Związek Polskich Artystów w Paryżu zorganizowali konkurs, w którym wzięli udział wszyscy działający na miejscu artyści. Pięć równorzędnych wyróżnień przyznano właśnie kapistom, w tym Cybisowi. W komisji konkursowej zasiadali czołowi ówcześni artyści m.in. Raoul Dufy, Georges Rouault, a także Pankiewicz. Konkursowe wyróżnienie dla młodych jeszcze twórców było z pewnością nobilitującym doświadczeniem i potwierdzeniem słuszności obranego przez nich kierunku. Wystawa nagrodzonych prac odbyła się w pracowni Augusta Zamoyskiego przy niemałym zainteresowaniu paryskich artystów, krytyków i kolekcjonerów. Znana pisarka, kolekcjonerka i patronka artystów Gertruda Stein dostrzegła wyróżniający się na tle pozostałych potencjał Cybisa. Zakupienie przez nią dwóch płócien Jana i zaproszenie na wspólne spotkanie jednoznacznie oznaczało uznanie i szacunek dla młodego artysty. Uznanie ze strony osoby, w której salonie spotykali się na co dzień Picasso, Braque, Matisse, ale również Joyce, Hemingway i Fitzgerald traktowano jako zapowiedź wielkiego talentu. Prestiż paryskiej wystawy spowodował zaproszenie jej do Genewy, gdzie odbyła się w Galerie Moos przy również niemałym zainteresowaniu i co ważne, sporej ilości nabywców.
Powrót kapistów do kraju nastąpił w 1931 r. Ich pierwsza polska wystawa miała miejsce w Warszawie, w Polskim Klubie Artystycznym. Będący rodzajem manifestu wstęp do katalogu napisany przez Cybisa nadał mu rozgłos i stał się z od razu tematem artystycznych konfrontacji. Działalność w latach 30-tych uznanego już wówczas artysty, jakim stał się w kraju Jan Cybis, nie ograniczała się jedynie do pracy przy sztalugach. Zabierał głos również jako teoretyk i krytyk sztuki, publikując swoje teksty w „Głosie plastyków”, „Tygodniku Artystów”, „Wiadomościach literackich”. Lata 30-te to również szereg wystaw indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą – jak choćby głośna Międzynarodowa Wystawa Sztuki w Edynburgu (1932) czy Międzynarodowa Wystawa Malarstwa w Carnegie Institute w Pittsburgu (1938). Po zakończeniu działań wojennych, które brutalnie przerwały pasmo sukcesów artystycznych Cybisa, wraz z drugą żoną Heleną Zarembianką osiedli w Warszawie odbudowując artystyczne życie stolicy. W 1945 r. Jan został wybrany na funkcję wiceprezesa Zarządu Głównego ZPAP oraz przewodniczącego pierwszej Rady Artystycznej ZPAP. Rok później został powołany na katedrę malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie pracował z niewielkimi przerwami do roku 1968, pełniąc wiodącą rolę w kształtowaniu się charakteru i funkcji uczelni. Ilość wystaw, nagród, wyróżnień, które złożyły się na twórczy dorobek Cybisa w okresie powojennym są wyrazem jego tytanicznej pracy, żaru i oddania sztuce, które nie opuściły go do ostatnich dni jego życia. Niesłabnąca wola malowania kazała mu pracować po kilka, a często kilkanaście godzin dziennie. W panteonie polskich artystów zapisał się jako osobowość jedna z największych. Dziś najpiękniejszym pomnikiem, jaki wystawiła mu potomność jest fakt, iż ustanowiona w 1973 r. nagroda im. Jana Cybisa w dziedzinie malarstwa uznawana jest za jedno z najbardziej cenionych wyróżnień.
Twórczość Jana Cybisa wymyka się prostym klasyfikacjom. Temperament twórcy i niezachwiana wiara w słuszność własnych wyborów od początku nacechowała jego malarstwo mocno zindywidualizowanym charakterem. Malarska ekspresja obrazów Cybisa wyrosła na gruncie fascynacji twórczością Cezanne’a i Bonnarda, ale nie stała się nigdy odbiciem tychże. Poczucie absolutnej wolności, które towarzyszyło mu zawsze, nie pozwalało na epigonizm. Dojrzała osobowość twórcza i dogłębne rozumienie problemów malarskich pozwoliły za to na „odrobienie lekcji” z całej postimpresjonistycznej tradycji i wyciągnięcie własnych wniosków. Tym, co uderza w pracach Cybisa jest niechęć do literatury w obrazie, do intelektualizowania właściwemu abstrakcji (szczególnie w okresie po II wojnie światowej) oraz obsesyjna wręcz ucieczka od dekoratywności. Mimo upływu czasu i zmieniających się jak w kalejdoskopie nurtów w sztuce XX wieku, Jan Cybis pozostał wierny swojej wizji, ukształtowanej jeszcze w latach 20-tych i 30-tych XX wieku, a cały czas rozwijanej z namiętnością i żarem właściwym młodym twórcom. Zainteresowany wartościami strukturalnymi dzieła, widząc fakturę płótna jako wartość samą w sobie, nakładał farbę prosto z tuby. Warstwa po warstwie, do momentu aż obraz zaczynał przypominać barwny relief, bardziej formę przestrzenną niż dwuwymiarowe płótno. Rzadko zadowolony z efektów swojej pracy, powracał do obrazu wielokrotnie, czasami przez wiele lat zmieniając, domalowując, nakładając kolejną warstwę farby na wcześniejsze, wielokrotnie już poprawiane. Jedna z anegdot dotyczących Cybisa opowiada, jakoby poprawiał swoje obrazy już wiszące na ścianie galerii. W poszukiwaniu ostatecznej prawdy o sobie i o malarstwie, nie był w stanie nigdy uznać obrazu za skończony. We wspomnieniach Zygmunta Mycielskiego (kompozytora i przyjaciela Cybisa) czytamy, iż w trakcie ich ostatniego spotkania przed śmiercią artysty, zrodził się w oczach Mycielskiego wizerunek Cybisa jako człowieka już zmęczonego wiekiem i trudami życia. Ale również człowieka świadomego wagi i znaczenia minionych lat, pełnego powracających wspomnień. Prowadząc przyjacielską rozmowę w czasie spaceru w Ogrodzie Saskim Jan Cybis oznajmił: „No, trzeba mieć w życiu jakąś pasję. Myśmy ją mieli. I trzeba mieć w życiu coś ważnego, uważać, że coś jest ważne, najważniejsze. Ty, ja, my wszyscy – pamiętasz - wierzyliśmy w coś? Prawda?”
Grzegorz Stefański
Hanna Rudzka-Cybisowa (1897-1988)
„…zawsze sztuka będzie kontemplacją, gdyż inaczej przestałaby być tym czym jest… właśnie kontemplacją”.
Hanna Rudzka-Cybisowa
Talent plastyczny Hanny Rudzkiej ujawnił się już we wczesnym dzieciństwie. Mając 14 lat uczyła się malarstwa u Władysława Barwickiego. W 1915 roku, po ukończeniu liceum filologicznego w Lublinie, dostała się do warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, gdzie podjęła studia w pracowni profesora Miłosza Kotarbińskiego. Jednak wyraźnie akademicki profil pracowni nie współgrał z temperamentem Rudzkiej, której od samego początku towarzyszyła potrzeba spontanicznego i wyraźnie kolorystycznego ujmowania problemów malarskich. W roku 1921 przeniosła się do Krakowa. Wstępując w mury Akademii Sztuk Pięknych, rozpoczęła studia najpierw w pracowni Ignacego Pieńkowskiego po to, by po roku przenieść się do pracowni sławnego wówczas, odnoszącego zagraniczne sukcesy Józefa Pankiewicza. Idee zachodniej awangardy, które Pankiewicz po kilku latach spędzonych w Hiszpanii i Francji próbował zaszczepić na polskim gruncie, okazały się być tym, czego Hanna Rudzka poszukiwała. Kiedy w 1923 w pracowni zawiązał się Komitet Paryski, bez wahania włączyła się w jego działania. Przez pierwszy rok istnienia K.P. studenci organizowali bale, loterie fantowe, wystawy celem zebrania funduszy na wyjazd i kilkumiesięczny pobyt w Paryżu. Wyruszyli bez określonego programu i teoretycznych założeń (sformułowanych znacznie później przez Jana Cybisa), za to z ogromnymi aspiracjami, by otworzyć nowy rozdział w historii malarstwa. Jak po latach wspominała Rudzka-Cybisowa: „Chcieliśmy po prostu malować dobre obrazy”. Czym jednak miałby być „dobry obraz”, tego jeszcze nie wiedzieli. Tuż przed wyjazdem do Paryża Hanna wzięła ślub z Janem Cybisem. Decyzja o małżeństwie zaskoczyła mocno najbliższą rodzinę młodej pary. Kuzyn Hanny, Feliks Hilchen, który finansował jej studia, chcąc uniemożliwić swojej młodej kuzynce zamążpójście, schował jej metrykę chrztu i urodzenia. Do ślubu ostatecznie doszło 22 lipca 1924 roku. Skromne przyjęci

